Oszołomy ekskluzywne.
W chwili rozpoczęcia tego wpisu, 5666 podpisów widnieje pod petycją, która wyraża zniesmaczenie faktem utworzenia gry “Devil May Cry 4″ tytułem multiplatformowym. Trudno powiedzieć o co tak właściwie chodzi, przecież fani SONY nadal będą mogli grać w tę grę na swojej PS3, a wydawca - Capcom będzie w stanie zasłużenie więcej zarobić na świetnej licencji. Wszyscy powinni być zadowoleni i wielu graczy zapewne jest, jednak szybko rosnąca liczba “oszołomów” daje do myślenia. Czy tak naprawdę jest coś o co ci ludzie walczą?


Tytuły na wyłączność towarzyszą branży gier od samego początku. Już w latach 80′ “Space Invaders” udowodniło moc exclusive’ów, zapewniając Atari 2600 pozycje lidera rynku, pomimo klonów na konkurencyjne platformy. Magia tytułu była tym, za co klient chciał płacić. Przez kolejne lata, aż po dziś, to licencje na wyłączność budowały wizerunek kolejnych platform. Dziś do najwyrazistszych zaliczymy między innymi Mario (Nintendo), Halo (Xbox) czy np. Gran Turismo (Playstation). Co takiego ww. serie mogłyby utracić, gdyby stały się dostępne na innych platformach? Przede wszystkim sama nazwa nam to sugeruje: ekskluzywność w języku potocznym, używane jest jako synonim luksusu, czyli rzeczy dostępnej tylko dla “wybranych”. Tracąc ją, pozbywamy się statusu wyjątkowych. Wiem - trąci to fanbojstwem, ale to nie wszystko. Kolejnym uszczerbkiem byłyby ograniczenia deweloperów, którzy nie mogliby się skoncentrować na optymalizacji pod jedną platformę, w celu wykorzystania jej wszystkich mocnych stron - tutaj straty są już nie tylko “duchowe”. Największym przegranym jest oczywiście producent sprzętu czy też sama konsola, która bez exclusive’ów byłaby jak bez twarzy - nierozpoznawalna, nijaka, bez racji bytu.
Czy jednak grozi nam kiedyś rynek bez wyłączności? Odpowiedź jest oczywista: nie - każdy liczący się producent hardware’u posiada własne studia deweloperskie i doskonale zdaje sobie sprawę, że to na nich i tylko na nich, może polegać w 100%. Capcom jako jeden z wielu 3rd party developer, raz jest a raz go nie ma, co niestety trudno zrozumieć paru tysiącom oszołomów, którzy co prawda toczą boje w słusznej sprawie, ale na nieistniejącym froncie.

Nikt nie będzie dokładał pieniędzy do exclusive’a. Jeśli będzie się słabo sprzedawał, wcześniej czy później wydawca będzie się musiał zastanowić nad przerobieniem produktu na inne platformy. Jak z resztą pokazuje szum jaki powstał wokół plotek o wydaniu Crysis na PS3…