header image
 

Tylko akcja się liczy.

Przeglądając dział z zapowiedziami w ostatnim EDGE coś mną tknęło. Na kilkanaście zapowiedzi, tylko jedna z nich nie była oparta w żadnym stopniu na przemocy. Jedna! Zadaję sobie pytanie czy tak musi być i nie potrafię odpowiedzieć. Wszędzie tylko czytam o systemach walki; turowy, zręcznościowy, rozbudowany, prosty, countery, uniki, paski energi, HP i inne cuda na kiju. W dodatku każdy lepszy od innego. Czy naprawdę nie można stworzyć złożonej gry, z zajmującą historią, w której walka nie byłaby jednym z głównych elementów? Poza - umierającymi już - przygodówkami, nie potrafię nic przywołać. Zerkam na półkę i poza grami sportowymi i wyścigami (które nie prezentują żadnej historii) nie widzę nic. No może Fahrenheit, w którym scena walki co prawda była, ale o ile pamiętam tylko jedna i kiczowata, ale to właśnie ten wyjątek. Czy wg. Was, “nowy final”, czy nachodzący “Lost Odyssey” pozbawiony walk byłby nie wartym naszej uwagi crapem? Czy producenci potrafią nas zatrzymać, przed konsolą/PC, po wykreśleniu ze scenariusza gracza w roli niszczyciela?

~ autor Swir80PL w dniu grudzień 1, 2007.

Napisz odpowiedź