Zza grobu.
Witam. Minęło już niemało czasu od ostatniej notki. Ba, nawet jakiegokolwiek komentarza u znajomych. Przyczyna prosta – nie mam internetu. Rezygnując z jednego operatora miałem szybką nadzieję na podłączenie linii telefonicznej i zainstalowanie jakiegoś szybkiego łącza do komfortowego grania online. Po długim oczekiwaniu i kilku komplikacjach okazało się, że Eircom (Irlandzki odpowiednik rodzimej TPSA) jest mało pomocny. W międzyczasie w całym natłoku życia codziennego, odechciało mi się składać wszelkich zażaleń, gdyż jakoś się przyzwyczaiłem do braku netu w kompie. Zamiast tego przeglądam Valhallę oraz Polygamie w telefonie. Na blogi też czasem zajrzę, ale jak widzę to tylko Cineq coś tam skrobie, oczywiście nie licząc Louvette z Altergrania.
Jak to mówią, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Tak też jest u mnie – nie piszę, za to więcej czasu poświęcam na granie. W marcu i kwietniu ukończyłem kilka świetnych i (niestety) słabszych pozycji. Głównie przycinam na 360, która nie zawodzi i dzielnie się trzyma. Z tych gorszych tytułów, niejako z “obowiązku” dokończyłem Call of Duty 3, które mogę określić krótkim: poniżej przeciętnej. Był to mój pierwszy kontakt z serią i niezbyt zachwycający. Czwóreczki jeszcze nie zaliczyłem i planują się z nią rozprawić do końca maja (jeśli tylko GTA IV na to pozwoli;-). Kolejny słabiak to Lost: Via Domus. Jako fan serialu nie mogłem sobie odmówić możliwości zapoznania się z “bonusową” historią, mającą miejsce na tej szczególnej wyspie. Trudno powiedzieć, żebym się na tej grze jakoś zawiódł, gdyż po prostu nic wielkiego po niej nie oczekiwałem. W zasadzie to Wyszło “jak zawsze” z licencjami filmowymi. W tym przypadku były to uproszczenia czy też nazwane przeze mnie skróty (wiele aspektów potraktowano po macoszemu), nawet jeśli pojawiło się kilka ciekawych pomysłów, to zawodziło ich wykonanie. Jedynymi rzeczami, które mogły się naprawdę podobać, to grafika oraz zakończenie – reszte mniej lub bardziej zawodzi. Jakby nie patrzeć to trochę za mało nawet na przeciętną grę.
Udało mi się też wrócić na chwilę do poprzedniej generacji. Zarówno PS2 jak i Xbox zostały odpalone na dłużej. Na czarnulce jednym tchem przeszedłem Yakuzę. Bardzo sposobała mi się fabuła na czele z haryzmatycznym, głównym bohaterem. Cieszę się, że SEGA nie szukała kompromisów w obniżaniu kategorii wiekowej, dzięki temu mamy dorosłą historię z dorosłymi dialogami. Zawsze pewny siebie Kazuma nie przebiera w słowach – może się to podobać, szczególnie na tle wielu wygładzonych tytułów. Sam system walki pomimo kilku “growych bezsensów” (jak np. pokonanie przeciwników uzbrojonych w broń palną) broni się. Bloki, kontry, ciosy specjalne i finishery doskonale spełniają swoją rolę. Jeżeli, ktoś jeszcze pogrywa na PS2, to jest to tytuł wart polecenia.
Na fali hype’u GTA IV postanowiłem dokończyć San Andreas(Xbox). Po początkowym zniesmaczeniu grafiką, na nowo zagłębiłem się w zwariowany świat CJ’a. Muszę przyznać, że co jak co, ale humor w tej grze się nigdy nie zestarzeje. W kwesti kreowania przekolorowanych postaci, Rockstar nie ma sobie równych. Pomysłowość misji róznież nie zawodzi – miło spędziłem czas.
Całkiem niedawno też, zaopatrzyłem się w Patapona. Pomyślałem, że twórcy Loco Roco nie zawiodą i dostarczą kolejną świetną (i zarazem “inną”) pozycję. Wszystko to (prawie) się sprawdziło (Patapon choć świetny, nie jest bez wad), ale dosyć szybko przypomniałem sobie dlaczego tak mało gram na PSP. Ta konsola jest tak niewygodna, że nie ma mowy o jakiś dłuższych posiedzeniach. Kciuki pracują w tak nienaturalnej pozycji, że po prostu mnie bolą. Zanim wróce do PSP’ka będę musiał się rozejrzeć za jakąś przystawką poprawiającą jej kształt.
Wracając do X0. The Orange Box pozytywnie mnie zaskoczył. Jak wiekszość zacząłem od genialnego Portala. Ta niewielka gra zmienia sposób myślenia. Choć autorzy tylko dwa razy zadali mi klina, to nie mogłem wyjść z podziwu nad konstrukcją zagadek, w dodatku potęgowanych pewną tajemniczością i próbą manipulacji – w jednym momencie naiwnie uwierzyłem, że faktycznie nie ma stąd wyjścia – co naprawdę nie pomagało w znalezieniu rozwiąznia. Trudno oddać wrażenia z gry słowem pisanym, trzeba zagrać aby w pełni docenić ten tytuł.
Half-Life 2. Połykając kolejne poziomy nie mogłem się sobie nadziwić, jak taki X-boy jak ja, odpuścił sobie tę grę na pierwszym Xbox’ie. Dopiero teraz wiem, że to jedna z topowych pozycji na pierwszego klocka. Cieszę się, że nadrobiłem to oczko w głowie pececiarzy, dzięki temu już wiem o czym piszą zachwycając się połączeniem świetnego klimatu i rozgrywki. Epizody, które nie wnoszą nic specjalnego (ale trzymają poziom) są fajnym rozwinięciem, szczególnie jeśli możesz ich posmakować w trybie natychmiastowym. Nie wiem, kiedy Valve planuje kolejny epizod, ale IMO powinny się one pojawiać mniej więcej co 6 miesięcy, gdyż zbyt długie oczekiwanie wytrąca z klimatu (a epziody są zbyt krótkie, aby go na dobre odzyskać).
Moim Królem kwietnia był Oblivion. Kiedyś lekko napoczęta pozycja, rozwinęła swoje skrzydła i przez 70 godzin okupowała czytnik mojego X0 (nawet nie wiem kiedy znalazłem na to czas). Ta gra jest wielka pod każdym prawie każdym względem. Zdecydowanie zasługuje na osobny wpis, gdyż wpisuję się na listę najlepszych gier w jakie grałem w swoim życiu. Jestem nią zachwycony.
Na pożegnanie dodam, że w GTA IV gram od dnia premiery i póki co nie mogę się nią nasycić. Wygląda na to, że Rockstar naprawdę zarządziło. Więcej szczegółów napiszę po zakończeniu przygody. Do przeczytania – mam nadzieję – w krótce.



Hello, myślałem że wpadłeś w kryzys (wieku średniego ?
) i przestałeś grać. Fajnie, że jesteś i wciąż szpilasz na konsolach. Większość z nas wróciła na sram.pl, ale już nie odwiedzamy tamtego forum.
CoD4 polecam ci z całego serca, mam juz ograne prawie 400 godzin online. I uważam ten tytuł za najlepszy FPS dekady.
Yakuza to solidny japoński wygrzew.
Patapon nie bawi mnie tak jak Loco Roco, moze jest zbyt hardcoreowe ?
Orange Box to jeden z najlepszych packów z grami ever, a w szczególności brawa należa się za genialny Portal.
GTA IV…ahh marzenie.
Hej swirku
. To ja stary znajomy ze sram.pl
MH .Jak będziesz miał net to może zechcesz pograć w FM2 ze mną ?
Stern- bardzo chetnie ale wyglada na to ze tu gdzie mieszkam moge miec tylko nedzna radiowke, ktora sie nie nadaje do live. Jak sie w koncu zaloguje to dam znac.
Zachciało się cywilizacji, uciekło z Polszy a teraz się nawet neta nie ma;P
Ja przez ostatnie parę miesięcy nic nie piszę bo w nic nie gram, sprawdziłem tylko GTA IV (słabe i nudne) a tak za bardzo nie mam czasu na granie… może też mam ten “kryzys wieku średniego”, o którym pisze stern bo nawet jakoś specjalnie grać mi się nie chce… smutne;)