Killzone 2 – wrażenia

Killzone 2Po długich oczekiwaniach, Sony nareszcie dostarczyło swoją flagową strzelaninę dla Playstation. Plan był prosty: tak samo jak w przypadku pierwszej części na PS2, tak i tutaj, zadaniem Killzone jest dostarczenie tytułu, który wysunie się na czoło i przyćmi blask konkurencyjnych marek takich jak Halo czy Gears of War. Pierwszy Killzone, pomimo tego, że był świetny, nie podołał zadaniu. Dziś spróbuję odpowiedzieć, czy drugie podejście okazało się skuteczniejsze.

Wszyscy pamiętamy, kiedy 4 lata temu Sony ogłosiło plany dla swojej, wtedy jeszcze nowej, konsoli. Na jednym z pokazów mieliśmy okazję podziwiać zapowiedź Killzone 2 pod postacią słynnego traileru. Uwagę wszystkich zwróciły dwie rzeczy. Niezwykła dynamika oraz oczywiście grafika. Wielu twierdzi  – i się do tego zdania mimo wszystko przychylam – że premiera Killzone 2 to ten moment, w którym Playstation 3 przejmuje pałeczkę konsoli, generującą najlepszą grafikę. Każdy poziom jest dopracowany z niesamowitym pietyzmem. Autorzy zadbali o najmniejsze detale

Gdyby nie czerwone oczy Helgastów, nieraz trudno byłoby ich dostrzec.

Gdyby nie czerwone oczy Helgastów, nieraz trudno byłoby ich dostrzec.

a rozłożenie osłon (niezbędnych do przetrwania na polu walki), są doskonale wkomponowane w otoczenie, dzięki czemu nie biją po oczach sztucznością i nie sprawiają wrażenia wrzuconych na siłę. To wszytko jest świetnie uzupełnione poprzez tzw. “elementy cząsteczkowe” – ostatnio bardzo popularne określenie, które wypłynęło w zasadzie przy Killzone 2 – wypełniają one ekran tumanami kurzu, dymu i świetną grą świateł. Nie bez znaczenia pozostaje dopracowana i płynna animacja, utrzymująca poziom nawet w trakcie największej zawieruchy.

W powyższym akapicie rozwialiśmy wątpliwości co do prezentacji, ale póki co w gry przede wszystkim… gramy. Killzone od początku wrzuca nas w sam środek wojennej zawieruchy i – z małymi wyjątkami – utrzymuje nas w jej centrum. Podobać się może to, że dane nam będzie przebijać się przez tabuny wrogów zarówno w pojedynkę jak i jako część większego oddziału. Wprowadza to pewną różnorodność, choć w zasadzie to głównie od naszych poczynań będzie zależeć progres – pomimo tego, że nasi sprzymierzeńcy są bardzo aktywni to ich skuteczność wrasta dopiero po tym, kiedy samemu przebijemy się do przodu, więc nie ma mowy o schowaniu się w kącie celem przeczekania co trudniejszych momentów. Takie rozwiązanie wymusza na nas ciągłą

To już ostatnia szansa aby znaleść osłonę, za którą odnowi nam się energia.

To już ostatnia szansa aby znaleść osłonę, za którą odnowi nam się energia.

koncentrację a jednocześnie zachowuje swój umiar i nie napotkamy tutaj znienawidzonych przeze mnie, nieskończonych ilości wrogów, wyłaniających się z dupy niczym w Call of Duty 4. Dzięki temu rozgrywka jest również bardziej taktyczna i co ważne, sensowna. Pozytywne odczucia potęgują zachowania naszych wrogów, którzy świetnie reagują na próby oflankowywania, zmieniają pozycje adekwatnie do sytuacji a i sami próbują nas zachodzić od boku jeśli nadarzy się taka okazja, co powoduje, że już na normalnym poziomie trudności przyszło mi dosyć często ginąć. Nie czułem się jednak zniechęcony, gdyż podobnie jak w Halo 3 (no może nie aż na taką skalę ;-) ), mogłem powtórzyć ostatni checkpoint i spróbować zupełnie innego podejścia. Cały szkielet rozgrywki opiera się na naprawdę mocnych podstawach, przez co trudno jest jej coś zarzucić. Mimo to momentami wkrada się pewna monotonia, znużenie. Na usta ciśnie mi się w pewnych kręgach słynny i “głupi” zarzut, że “tylko chodzimy i strzelamy”. Większość powie że nie możemy oczekiwać niczego więcej od strzelaniny, ale ja jestem innego zdania. Twórcy starali się zapobiec jednostajności, oddając w nasze ręce jeden z pojazdów czy działo przeciwlotnicze, mimo to zabrakło tej grze jakiś szczególnych, wyjątkowych momentów (znów muszę przywołać Call of Duty), zarówno w rozgrywce jak i fabularnych. No, może w fabule był jeden, plus fajne zakończenie, po którym opowieść mogłaby się ciekawie rozwinąć, ale z tym musimy zaczekać na kolejną część.

Sterowanie to ten element, który bardzo mnie zabolał w trakcie obcowania z tym tytułem. Na pewno miał w tym jakiś

Kiedy celujesz ze snajperki, pamiętaj aby nie ruszać padem, gdyż poruszy Ci to celownik! Przykład dobrego wykorzystania możliwości pada.

Kiedy celujesz ze snajperki, pamiętaj aby nie ruszać padem, gdyż poruszy Ci to celownik! Przykład dobrego wykorzystania możliwości pada.

udział pad do PS3, gdyż preferuję ten on X0, ale nie mogę go w całości winić za to co się działo. To jak wyglądały pierwsze 2 godziny w moim wykonaniu to jakaś paranoja, ciężko jest przycelować w stojącego wroga a co dopiero w ruchomy cel. Po przejściu całej kampanii nadal nie moge powiedzieć abym się przyzwyczaił i miał kontrolę nad swoją postacią! Sposób w jaki zachowuje się celownik po wychyleniu gałki jest nieprzewidywalny i nieintuicyjny. Być może inni się przyzwyczaili, to ja nie mogę i ubolewam nad tym, gdyż te kilka meczy rozegranych w multi, naprawdę mi się podobało, ale ile można grać czując ten dyskomfort braku pełnej kontroli?

Czas i pieniądze zainwestowane w stworzenie tej gry jest widoczny przez cały czas jej trwania. Zarówno projekt jak i wykonanie stoją na najwyższym światowym poziomie.  Doskonała oprawa graficzna oraz dźwiękowa niewątpliwie pomaga wczuć się w klimat uniwersum, jednak mimo wszystko jedyną rzeczą, która tak na prawdę wynosi Killzone ponad innych czołowych przedstawicieli gatunku jest grafika. Rozgrywka, choć czerpie z najlepszych standardów, nie próbuje nas niczym zaskoczyć, w związku z czym nie mogę tego tytułu postawić przed szereg mówiąc: “Oto stoi przed Wami król strzelanin”, ale z pewnością znajdzie  on swoje miejsce wśród najlepszych.

~ - autor: Swir80PL w dniu 07/03/2009.

Odpowiedzi: 5 to “Killzone 2 – wrażenia”

  1. Tylko czy opłaca mi się wydać ca 2000 za ten exclusive?

  2. Gierka miała być wybitna a jest “tylko” bardzo dobra. No i znowu dał znać o sobie kulejący marketing Sony. Taka gra z taaaką grafą a sprzedała się w 1.2 mln kopii. Sony umie zrobić świetny sprzęt i świetne gry ale sprzedać tego już nie potrafi… oby tylko nie odbiło się to im czkawką bo wtedy będziemy skazani na niedopracowany sprzęt i gry od M$ albo będziemy bawić się w wirtualnego kucharza na Wii.
    docent14 – może 20.000? PS3 kosztuje 1299 zł, do 2000 “troszkę” tu brakuje, a konsole opłaca się kupić bo ma świetne exlusive`y.

  3. Ostatnia cena PS3 in Poland to 1499 (euro szaleje), 200 za Killzone mamy 1700. Chyba spasuję.

  4. Nie wiem kto pisal ten artykul ale wydaje mi sie ze jest anem blaszaka. Killzone 2 miazdzy od kazdym wzgledem i nie ma co do tego zadnych watpliwosci. Jest to pierwsza strzelanka ktora tak mnie wkrecila. Po prostu arcydzieo. Nie wiem czy jest jaka kolwiek lepsza strzelanka od Killzona 2 :] Online to po prostu poezja. Pozostaje tylko dodac KILLZOWNED ! ! ! :D

  5. Założyłem nowego bloga na wp, wpadnij jeśli jeszcze choć czasami się tutaj udzielasz:
    http://benitowlkp.wordpress.com/

Dodaj komentarz